Widziałem już tyle ślubów przez wizjer aparatu, że postanowiłem spróbować swoich sił po drugiej stronie obiektywu. Za zdjęcia winę ponosi Argymir Iwicki

Widziałem już tyle ślubów przez wizjer aparatu, że postanowiłem spróbować swoich sił po drugiej stronie obiektywu. Za zdjęcia winę ponosi Argymir Iwicki


Dawno nie wrzucałem już żadnych ślubnych fotek. Więc dzisiaj na koniec roku kilka ujęć z najpiękniejszego dnia w roku dla Weroniki i Rafała.A przy okazji życzenia dla wszystkich czytelników,a raczej „oglądaczy” mojego bloga samych pięknych dni w nadchodzącym roku.
Więcej zdjęć
W ramach wycieczek weekendowych tym razem targi mody ślubnej w Warszawie. Wrażenia? Trochę osaczony, zarzucony ulotkami i przytłoczony ilością oferentów. Mojej piękniejszej połówce podobało się chyba bardziej, ale z pewnością brakowało jej współtowarzyszki. Bo cóż dla mnie suknia ślubna to suknia ślubna. A czy wykonana z babcinej serwetki, firanki, czy obrusa to tylko sukienka. Mnie znacznie bardziej interesowała oferta fotografów ślubnych, fotoalbumy, fotoksiążki itp. Ale w ramach kompromisu i rewanżu za ciąganie mojej dziewczyny po stoiskach z zdjęciami ślubnymi byłem zmuszony do zainteresowania się modą ślubną i to dosłownie:) Czego efekty poniżej. A że nie sam pstrykałem i ciężko było wściubić się w kawałek wolnej przestrzeni to niestety widać. Następnym razem obiecuje, że nie będzie „teksańskiej masakry piłą motorową”.