Tytuł brzmi złowieszczo,ale to nie tak jak ktoś mógł sobie pomyśleć. Fakty są takie że to był ostatni ślub minionego już roku.
Ciężko to sobie dziś wyobrazić ale mimo końcówki grudnia temperatura utrzymywała się powyżej zera i nie było grama śniegu.
Para niezwykle sympatyczna, ale tylko takie fotografuje;)
Z Sandrą i jej siostrą spotkaliśmy się o poranku gdy robiły się na bóstwa w salonie „Kinga” w Toruniu.Potem akcja przeniosła się do urokliwej miejscowości Otłoczyn, gdzie rodzice pobłogosławili Sandrze i Mateuszowi na nową drogę życia i wszyscy przemieścili się do pobliskiego kościółka na ceremonie zaślubin.
Kościół bardzo stylowy, strasznie malutki, ale za to z klimatem. Jeśli chodzi o fotografowanie w kościele nie było łatwo,ale chyba dałem radę.
Najważniejsze,że nie zapłonąłem przeciskając między świecami a filarem szopki bożonarodzeniowej, gdyż mógłbym się stać główną atrakcją na ślubie a tego panna młoda zapewne by mi nie wybaczyła.





